piątek, 3 kwietnia 2020

O Wdzięczności...


Dziękuje, to takie proste słowo, a tak trudno je czasem wymówić i to nie dlatego, że nie chcemy czy też nie doceniamy. Czasem nie zauważamy za co powinniśmy być wdzięczni i bardzo rzadko go używamy, przez to też, gdy przychodzi nam wypowiedzieć słowo dziękuje czujemy się dziwnie i tak się ma rzecz także z takimi słowami jak proszę i przepraszam. Niby proste słowa, ale tak rzadko używane, że niemal zapomniane.



Czy wierzycie, że słowo dziękuje przynosi dobro?
Ja tak. Mocno w to wierze, ale przyznam się szczerze, że z tym moim dziękowaniem było słabo. Niby zawsze dziękowałam za wszystko, ale... Chyba nie znałam do końca mocy dziękowania. Dziś uczę się dziękować i to dzięki autorce Annie H. Niemczynów, która napisała i wydała książkę pt. 100 dni wdzięczności. Przez ostatnie sto dni uczyłam się wraz z Anną dziękować. Nauczyłam się dziękować za kubek gorącej herbaty, za zdrowie, dom, dzieci, męża, za łóżko czy toaletę. Bo tak! Niektórzy nie mają takich wygód i do niedawna i nasi rodzice korzystali z wychodka na zewnątrz. Ja sama łapnęłam się jeszcze na wychodzenie do toalety na dwór i było to podczas wakacji u babci. Może ze dwadzieścia lat temu, niby dawno, ale jednak nie.
Krótkie codzienne wpisy autorki pozwalały spojrzeć na świat inaczej, nieraz otwierały mi oczy, a nawet pomagały po ciężkim dniu. Większość wpisów zaczyna się od jakiego cytatu na którym opierają się słowa autorki, która bardzo często odnosi się do własnego życia. Przy każdym dniu mamy miejsce, stronę lub dwie na wypisanie tego za co my w danym dniu jesteśmy wdzięczni.





To jest bardzo dobry krok w stronę zmiany siebie i własnego życia pozwala uwolnić się od tego całego chaosu. Codziennie otaczamy się zakupami, reklamami, telewizją, Chcemy mieć to i tamto. Moda na żywe kwiatki, nigdy ich nie miałam ale nagle musze mieć, w tym sezonie modne są szarości przemaluje pakuj na szaro, choć niespełna dwa miesiące wcześniej malowałam je na mój ulubiony niebieski, kolejny rok głosi kolory wróciły do życia. Modne, krótkie kurtki, długie kurtki to co, że w szafie wisi już ze trzy, a i tak chodzę tylko w tej ulubione, trend karze kupić mi kolejną. I narzekamy, że nie mamy, a chcielibyśmy mieć, mieć i ciągle mieć, a gdzie tu być?  Tak wdzięczność nauczy nas być.  :)
Mamy teraz taki czas, że pewnie wielu zastanawia się, a za co by tu dziękować?

Nie będę wam tu pisać teraz wielkich mądrości o naszej sytuacji, bo wcale ich nie posiadam. Mam pewne przemyślenia jak każdy. Nie wiem jak to się wszystko skończy, ale podziękuje tu za to co mam.

Dziękuję za dwójkę wspaniałych dzieci, za to że mogłam przeżyć ich niemowlęcy wiek i patrzeć jak wyrastają na małych łobuziaków, za ich pierwsze słowa i kroki, dziękuje za to, ze nadal mogę i obserwować i wspierać w rozwoju. Choć bywa ciężko ;)
Dziękuję za męża, który zawsze przy mnie był nawet w najgorszych chwilach i mi pomógł.
Dziękuję, że jesteśmy zdrowi i możemy tworzyć wspaniałą, choć nie idealna rodzinę  :)
Dziękuję za podwórko, dzięki niemu możemy spokojnie wraz z dziećmi rozkoszować się świeżym powietrzem, spokojem i promieniami słońca.
Dziękuję za wiarę i modlitwę, która pomaga mi pokonać lęk.
Dziękuję, za ten grymas na twarzy trzyletniej córeczki, która strzeliła focha na tatę i wyszła z pokoju.
Dziękuje za wykonanie przez moją córkę Mama, mama, mama ostrzegała...
Dziękuję za niezwykłą ciekawość mojego syna do matematyki.
Dziękuje za wiersze, których bardzo szybko się uczy, a później non stop je recytuje.
Dziękuję, za Internet, dzięki któremu mam teraz kontakt ze światem, a w szczególności z najbliższymi.
Dziękuję za dni wypełnione po brzegi pracą (sprzątanie, pranie, nauka, zabawa z dziećmi...), dzięki temu nie daje się strachowi i przeżywam wartościowy dzień.

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję.

Mogłabym tak w nieskończoność, ale... choć czas mamy, nie chce was zanudzać :P

Wiem, że teraz z tymi zakupami to tak średnio i mało kto myśli aby kupować nowe książki, dlatego też chciałabym wam wspomnieć, że Anna H. Niemczynów postanowiła podzielić się z nami na swojej stronie wybranymi wpisami z książki: Anna Niemczynow- Praktyka wdziecznosci. Polecam zaglądnąć nie tylko po to, aby rozpocząć praktykę wdzięczności, ale polecam zajrzeć na inne jej wpisy, dużo pokrzepiających słów, dających bardzo wiele dobra. 
PS. Są też przepisy :)

Na koniec taka mała ciekawostka, wczoraj oglądałam nowy filmik u Cezarego Pazury, który także wspomniał w nim o wdzięczności. Dziękował codziennie, a dostał więcej niż chciał... Polecam zajrzeć, także na jego kanał. Cezary Pazura (link kieruje do filmiku w którym wspomina o wdzięczności)

Dziękuję za przeczytanie i poświęcony mi czas.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję.

poniedziałek, 2 marca 2020

Seria Pampiludki- Asia Olejarzczyk


Pampiludki to przygody dwóch przyjaciół pampiludków Gideona i Amlimemka, żyjących w Pampili. Historie te mają odniesienie do wiary i w bardzo prosty sposób opowiadają o wierze chrześcijańskiej. Dzieci dowiadują się tu kim jest dla nich bliźni, czy też co to jest poczucie winy i jak ważne jest wybaczanie oraz wiele innych rzeczy. W serii ukazały się trzy części przygód Pampiludków i zaraz opowiem o każdej z nich parę słów, ale najpierw chciałabym wspomnieć, że świat stworzony przez autorkę jest fenomenalny. Dzięki czemu książki nie są nudne, a wręcz zaciekawiają. Pampilia to miejsce w którym żyją pampiludki, mają własną rzekę Szszsz, jezioro Chlup czy las Ciii. W każdej książeczce mamy na pierwszych stronach narysowaną mapkę Pampilli, co bardzo urozmaica czytanie. Ponad to książki są bardzo piękne wydane, strony ozdobione są pięknymi ilustracjami i rysunkami. Same okładki są bardzo przyjazne dla oka i sprawiają, że chce się po nie sięgnąć. Kończąc już te zachwyty nad samym wydaniem książek przejdźmy teraz do poszczególnych tytułów:

 Pampiludki i tajemnice wiary.



















Chcecie dowiedzieć się jak powinno się witać z Panem Bogiem, a może jesteście ciekawi jak nasze modlitwy są wysłuchiwane i czy można Z- bawić się z Panem Bogiem? W bardzo prosty, dziecięcy sposób poznajemy trudne zagadnienia wiary chrześcijańskiej takie jak Miłosierdzie, Zbawienie czy też czym jest Gloria dla dzieci są to słowa, których nie zrozumieją i nie jeden dorosły nie umiałby im ich tak fajnie wytłumaczyć jak to robi Asia Olejarczyk.

Pampiludki i Królestwo niebieskie.



















 W tej części zostaje nam w ciekawy sposób objaśniona modlitwa Ojcze nasz. Każdy werset modlitwy dostał osobną historie, zaczynamy od Ojcze nasz, któryś jest w niebie... gdzie najmłodsi dowiadują się kim jest Ojciec i gdzie on właściwie mieszka. Kolejny rozdział, Święć się imię twoje... opowiada o święcie imion w Pampili, gdzie Alimemek może zaspokoić swoją ciekawość dowiadując się jak ma na imię Bóg. W następnej historii Alimemek marzy o latającej wyspie, która jest królestwem... Więcej wam nie zdradzę, przeczytajcie sami bo warto. Mnie jako dorosłą osobę zaciekawiły te historie, a co dopiero moich brzdąców.

Pampiludki na szlaku szczęścia.





















Tym razem Asia Olejarczyk tłumaczy dzieciom znaczenie Ośmiu Błogosławieństw, mowa będzie o wartości milczenia przy okazji której ukazana jest nie wartość narzekania, o tym co to jest błogosławieństwo i czy każdy go może otrzymać, pokazuje także, że otrzymujemy wszystko czego w danej chwili nam potrzeba...



Książki o Pampili są wartościową serią, pomagającą rodzicom  w wychowaniu w wierze chrześcijańskiej swoich dzieci, przy czym jest ona napisana proso i ciekawie. Uczy dzieci dobrego życia, moralności i kierowania się dobrem w życiu, pomagają stać się odważnym i wartościowym. Jeżeli jesteś osobą wierzącą i masz dzieci, to polecam z całego serca tą serie nie tylko dzieciaki skorzystają z tych opowiadań, ale nawet nam dorosłym wiele one przypominają.
Dodam jeszcze, że Pampiludki mają  mieć swoją odsłonę w pakietach prezentowych, także jeżeli szukasz prezentu dla dziecka jest to jedna z wielu opcji z której możesz skorzystać :)
Można je także dostać w wersji audio. Na stronie wydawnictwa dreams jest możliwość przeczytania fragmentów książek
Pampiludki i królestwo niebieskie
Pampiludki i tajemnice wiary
Pampiludki na szlaku szczescia




wtorek, 18 lutego 2020

Planer utkany z marzeń od Gabrieli Gargaś


Mamy Luty, ponad miesiąc musiałam radzić sobie bez żadnego, powtarzam żadnego kalendarza na rok 2020. Dałam sobie radę ;) Ale brakowało mi planowania w planerze. Zeszły rok spędziłam z podobnym planerem, także od Gabrieli Gargaś, Planer Taki jak ty. Byłam pewna, że o nim pisałam, ale jakoś nie mogę znaleźć tego postu. W zasadzie jest on zaprojektowany na takiej samej zasadzie co Planer utkany z  marzeń i w sumie bardzo się z nim polubiłam w 2019 r. Dlatego też zdecydowałam się na kolejną wersje Planera od Gabrieli Garaś.



Po słowie wstępu, czas przejść do rzeczy. Pierwsze strony planera to powiedziałabym zaplanowanie celów na kolejny rok. Mamy tu miejsce na wypisanie sobie książek do przeczytania, filmów do oglądnięcia czy też listę badań do zrobienia w danym roku. A nawet miejsce na to co chcemy, bądź nie chcemy robić.


Planer marzeń został, także zbogacony o opowiadanie napisane przez Gabrielę Gargaś to nie lada gratka dla fanów autorki, ale myślę też, że i tym którzy jeszcze nie zaznajomili się z twórczością tej autorki spodoba się taki bonusik.



Każdy miesiąc rozpoczynamy harmonogramem miesięcznym, gdzie możemy wypisać najważniejsze rzeczy na dany dzień.


Na kolejnych stronach mamy już tygodnie danego miesiąca, możemy zaplanować, każdy dzień, w dole lewej strony znajduje się miejsce na wypisanie dań na każdy dzień w tygodniu, po prawej miejsce na notatki, albo ulubione powiedzenia, a także takie, które samemu wymyślimy :) W rogu prawej strony znajduje się miejsce na listę zakupów.




Kalendarz zawiera także, krótkie teksty autorki mające nas z motywować, poprawić humor, albo też podnieść na duchu.

Dodatkowym plusem takich kalendarzy jest fakt, że możesz zacząć go prowadzić kiedy tylko chcesz, nawet w środku lata. Bo to ty sam wpisujesz sobie miesiące i daty. Niewątpliwie uważam, że jest o wiele lepszym wyborem od zwykłego kalendarza dodatkowo cena wcale nie odstrasza, ponieważ kupiłam go za 25 złotych, a widziałam nawet na niektórych księgarniach internetowych cenę 22 złotych. Myślę, że to nie dużo jak na tak pięknie wydany plener.
A wy co myślicie? Korzystaliście już z tego typu kalendarzy? 

czwartek, 23 stycznia 2020

Koniec 2019, a poczatek 2020

Mamy 2020, święta minęły, a ja przeszło od listopada nie odzywałam się na blogu. Czas przedświąteczny jak i świąteczny spędziłam skupiając się na rodzinie i przygotowaniach, między czasie także kończyłam swój prywatny projekt :) Dlatego też odpuściłam bloga, zastanawiam się nad zmienieniem trochę kontentu, oczywiście nadal będę pisać o książkach, ale być może będzie mniej samych recenzji, zastanawiam się czy nie lepsze będą takie zbiorowe recenzje np. trzy najlepsze książki w danych miesiącach. Chciałbym, aby na blogu pojawiła się tematyka około domowa, ale bardziej w stronę "zrób to sam". No nie wiem zobaczymy co z tego wyjdzie. Przejdziemy teraz do roku 2019.
Oj działo się działo:

Przede wszystkim udało nam się wyjechać do Zakopanego, o wyjeździe możecie przeczytać: Weekend w Zakopanym z dziećmiPamiatki z Zakopanego
Wyremontować jeden z pokoi
Postawić ogrodzenie z przodu domu oraz wymienić bramę.
Wprowadzić element drewna do wystroju mieszkania.
Przygarnąć kota, który aktualnie znajduje się u mojej mamy, z powodu podejrzenia alergii na kocią sierść u dzieci.
Odkryć autorkę Anne Niemczynów i jej książkę 100 dni wdzięczności, za którą jestem wdzięczna. Dodam, że udało mi się wygrać ją w konkursie :) Muszę wam więcej o niej opowiedzieć, niebawem:)
Dużym zaskoczeniem były też dla mnie dwie książki Natalii Sońskiej tworzące całość Listy (nie) miłosne i Piosenki (nie) miłosne o nich też postaram się co nie co napisać.
Dzięki kolejnej książce Natalii Sońskiej Uwierz w miłość Calineczko, odkryłam, ze seria z Zakopanym jest moją ulubioną serią i lubię się tam przenosić, chociaż książkowo :)
Wzięłam udział w konkursie tydzień bez telefonu, co otworzyło mi oczy na to jak często zaglądam do tego sprzętu elektronicznego.

Rok 2019 był pełen wyzwań, pięknych chwil, ale i złych decyzji może nie były one dramatyczne, bardziej związane z codziennością, ale dzięki temu wszystkiemu na wiele rzeczy patrzę teraz nieco inaczej. 

Rok 2020
Plany. planami, a jak się zakończy to nie wiadomo :)
Mam w nadziei:

Realizować się dalej w pisaniu
Dowiedzieć się więcej o Ziołolecznictwie
Czytać książki, którem mam w domu i z biblioteki to oznacza zaprzestanie gromadzenia ich.
Poprzedni punkt może kojarzyć się z minimalizmem i być może właśnie wprowadzić trochę tego "trendu"w życie, ale bezprzesady ;) Przedewszystkim w tym temacie chciałabym rozsądniej kupować, nawet nie chodzi oto aby mniej, bardziej oto, aby nie żałować zakupu. 
Bawić się dobrze na weselach :)
Jakiś wyjazd by nie zaszkodził :)
Rybki :)

No i co bardzo dziękuję za miniony rok, za to że tak wiele dobrych  wspomnień mi przyniósł, a także jestem wdzięczna za 2020 rok, który jak na razie jest  przede mną jako jeszcze nienapisana książka.  

Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

wtorek, 19 listopada 2019

Kącik interenetowy: Kanał Cezarego Pazury




















Dzisiaj mowa będzie o platformie youtube, a dokładniej jak sam tytuł mówi o kanale Cezarego Pazury. Kanał wujka Czarka (tak właśnie przedstawia nam się aktor) istnieje na youtube od 8 lipca 2015 roku. Ja odkryłam wujka Czarka jakiś ponad rok temu. Co sprawiło, że na nim pozostałam? Oczywiście sama osoba Cezarego Pazury w sposób w jaki on opowiada jest naprawdę przyjemny dla ucha. Ale nie tylko, treść jest naprawdę interesująca. Znajdziecie tam wiele anegdotek z planów filmowych, dowiecie w jaki sposób powstały dane produkcje, omawiane są także poszczególne w padające w pamięć kultowe sceny z komedii z Cezarym Pazurą. Traficie także na wiele informacji na temat studiów teatralnych, co dla osoby która myśli nad aktorstwem jest moim zdaniem bardzo przydatne, historia PRL-u i właściwie to najbardziej skradło moje serce. Uwielbiam słuchać takich historii, a jeszcze opowiadane przez wujka Czarka to po prostu poezja. Czasem nawet w tych historiach znajdowałam siebie, jeżeli dotyczyły lat 90, a w historiach dotyczących wcześniejszych lat moich rodziców. Można się wiele dowiedzieć o historii teatru i kina. Jeżeli tylko się tym interesujesz wpadaj na kanał wujka Czarka :) Dla przyszłych aktorów te informacje też okażą się przydatne bo z tego co wiem to właśnie znajomość historii teatru jest bardzo ważna na tym kierunku studiów. Co więcej w jednym z odcinków wujek zabrał nas do Warszawskiej szkoły filmowej, no także sami widzicie, że jest ciekawie. W jego filmach mowa też jest o innych ważnych i znanych osobach nie tylko aktorów. Oprócz takich ciekawy, inspirujących i pogłębiających wiedze tematów jest też z czego się pośmiać :) Mówimy o Cezarym Pazurze, więc chyba nie musiała tego wam mówić, to z góry oczywiste. Dodam jednak, że w niektórych filmach pojawiają się inni youtuberzy. Nie wiem czy wiecie, ale na początku swojej przygody z youtubem Cezary Pazura pojawiał się na kanale Blowka i on także bywa w jego filmach. Niektóre tytuły filmików wujka Czarka to: Proszę ZAGRAĆ MEKO! JAk wspominam egzaminyNOWY JORK z WUJKIEM CZARKIEM! Ile aktorzy dostają za reklamę? Kilerów 2-óch! Te sceny przeszły do historii.

Myśle, ze na tym kanale wiele osób znajdzie coś dla siebie. Jak widzicie nie tylko fani aktora i polskich starych komedii, ale też miłośnicy historii kina i teatru, a przede wszystkim ogromną dawkę wiedzy znajdą tu przyszli aktorzy.
Chcecie dowiedzieć się czegoś ciekawego, a przy okazji pośmiać się i mile spędzić czas? Zajrzyjcie Na kanał Wujka Czarka: Kanał: Cezary Pazura

poniedziałek, 11 listopada 2019

Pamiątki z Zakopanego

Dzisiaj przychodzę do was z ostatnim wpisem na temat Zakopanego, tym razem będę się po prostu chwalić.  Czyli pokaże wam co mniej więcej kupiliśmy w Zakopanym. Z tego względu, że na każdym kroku stoją drewniane stragany, butki czy sklepiki, jak dla kogo lepiej brzmi, zaszaleliśmy lekko mówiąc z zakupami. Co tu więcej mówić, zapraszam:


Korale to były moje must have, jeżeli chodzi o pamiątki z Zakopanego. A jak tylko zobaczyłam korale połączone z chustka, no wiedziałam że one będą moje :)




Zestaw do kuchni łyżka, deska, talerz, nożyk i solniczka i pieprzniczka, kosztował nas chyba 28 złotych. Ale kupiliśmy go, ze względu na sowy, czyli właśnie solniczka i pieprzniczka. Musicie coś o mnie wiedzieć. W ostatnich miesiącach strasznie jaram  się drewnem w domu i zaczęłam powoli gromadzić dodatki w tym stylu i powoli wprowadzamy w naszym domu zmiany. Widoczny drewniany kubek kosztował około 20-25 złotych.


Kolejny kubek, który był droższy bo kosztował ok. 30 złotych i właściwie ten kubek kupił sobie mój mąż. 


Nie pamiętam szczerze mówiąc kosztu domku, ale on miał być prezentem.  Koniec końców zdecydowaliśmy się na chustę góralską jako prezent, której zdjęcia niestety nie mam, a domek został z nami.




O tej poduszce marzył mój synek od dłuższego czasu. Historia z tym zakupem jest dosyc ciekawa. Kojarzycie takie maszyny do losowania zabawek. Otóż zabawilismy się czymś takim, zauważyłam, że leży w czymś takim leży telefon. Oczywiście nic nie mówiłam bo wiadomo jak dzieci mogą zareagować. I nie myliłam się bo mój kochany mąż postanowił odchodząc już od maszyny wszystkim nam o tym oznajmić.  Zaczęło się tato ! Wyciąg ten telefon! I płacz bo wiadomo jak działające maszyny było to mało prawdopodobne. I mieliśmy jeden z małych kryzysów bo mój synek potrafi być uparty i ciężko było mu wytłumaczyć dlaczego nie da się tego telefonu wyciągnąć. Ale od razu pomyślałam o tej poduszce, że ja gdzieś tam widziałam po drodze. Wiem, że nie powinno się w ten sposób pocieszać  dzieci, ale to były wakacje, pierwsze takie wspólne trzeba wtedy i dzieciom i sobie odpuścić. Całą sytuacja wydarzyła się na Głubałowce. A koszt takiej poduszki to ok. 25 zł


Spódniczki dla mamy i córki, gdy to zobaczyłam serce mi szybciej zabiło, ale były zbyt drogie ponad 100 złotych, więc zrezygnowałam. Trochę dalej pan sprzedawał spódniczki dla dziewczynek za 20 zł. Więc kupiliśmy naszej księżniczkę. Kilka kroków dalej ponowne te same spódnice co na początku tylko tym razem za dwie 65 złotych. Jak ja żałowałam zakupu tej za 20, no ale cóż już było po fakcie. Przynajmniej sobie zakupiłam za 35 złotych. Będąc już domu stwierdziłam, że dla mojej trzylatki  ta czarna koronka mogła by być nie wygodna, więc i tak dobrze wyszło. A tak naprawdę nic straconego bo można kiedyś jej jeszcze dokupić przez Internet. Ale tak szczerze mówiąc to i tak fajnie wyglądamy w takich trochę różnych, ale podobny spódnicach. Zresztą to nie jest najważniejsze w życiu, więc szybko porzuciłam ta myśl o tym, że się pospieszyliśmy i cieszyłam się naszym wyjazdem. 


Taką czapkę kupił sobie mój mąż. Na początku miał chrapkę na góralski  kapelusz, ale koniec końców zdecydował się na coś praktyczniejszego. A, ze jego żona zawsze na starych filmach zachwycała się tym nakryciem głowy, stwierdził, ze może sobie go kupić. Szkoda tylko, że nie było w ciemniejszych szarych albo brązowych kolorach. Niestety nie pamiętam kosztu tego zakupu.


Drewniana harmonijka (Wspomniałam już, ze mam bzika na punkcie drewna?) Wzięliśmy ją bo kosztowała chyba 12 złotych, a na innych straganach widziałam droższe. Jednakże w domu znalazłam na niej drugą cenę 28 złotych i tak naprawdę nie mamy pojęcia ile ona kosztowała. Gdybyśmy wiedzieli, że ta droższa to cena prawdziwa, nie zdecydowalibyśmy się na nią. No ale było już po fakcie, więc nie roztrząsaliśmy tego :)  

Potencjalnie to tyle z naszych zakupów, oczywiście był jeszcze tam taki baranek z gumy, który się rozdarł. Szymon kupi sobie klocki lego, ale nie takie oryginalne, takie za 10 złotych. Kamilka wzięła sobie też torebkę, ale zapomniałam sobie o niej i nie zrobiłam jej zdjęcia. 
Jak widzicie trochę sobie zaszaleliśmy, ale oszczędzając na czymś innym mogliśmy sobie pozwolić. Wiedzieliśmy też, że w takich turystycznych miejscach trzeba się liczyć, że z dziećmi trochę się wyda. Jednak zaskoczył mnie widok tylu sklepików. W zasadzie były one wszędzie, gdzie się człowiek nie ruszył. Co tak naprawdę trochę zabija klimat gór. Na szczęście piękne widoki zwłaszcza Giewontu wynagradzają wszystko. 


wtorek, 5 listopada 2019

Imperium grzechu- Meghan March











Tytuł: Imperium grzechu
Autor: Meghan March
Kategoria: Romans
Liczba stron: 224
Data wydania: 14.08.2019 r.
Wydawnictwo: editiored



Dzisiaj przychodzę do was z trzecim tomem z serii Mount. W tej części autorka postawia na akcję, ale nie mogę powiedzieć, ze dużo się dzieje. Prawdę mówiąc do tej ostatniej części w ogóle mnie nie ciągło. Pierwsza połowa ciągła mi się nie miłosiernie, a nie są to długie książki bo mają po ponad dwieście stron. Były też chwile ciekawe nie dające oderwać się od książki, ale to dopiero po tej pierwszej połowie. Szczerze mówiąc nie do końca kupiłam tą historię. Jest to romans, także ma on za zadanie umilić nam czas i nie trzeba od niego za wiele wymagać. Dla mnie jednak wszystko zbyt szybko się rozwinęło. Po tych dwóch tomach wiemy, że nasz główny bohater jest bezwzględnym mężczyzną, władającym mroczną stroną Orleanu, narkotyki, zabójstwa, kasyna te sprawy, ale szczerze mówiąc autorka nie wchodzi w szczegóły więc do końca nie wiemy czym się Lachlan Mount zajmuje, ale mniejsza oto. W tej części jest nie co, albo i nawet bardzo wybielany. Bo otóż to nasz bezwzględny, potrajający zabijać bez mrugnięcia okiem mężczyzna jest tak naprawdę "dobrym" człowiekiem. Przynajmniej  tak nas nakierowuje autorka. Dla mnie jednak jest to dość nierealna postać taki hmm trochę Robinhood tylko zamiast kraść to zabija. Mogę się zgodzić z tym, ze nie każdy wplątany w mafijne sprawki jest zły do szpiku kości, ale twierdzić że zabijanie drugiego człowieka dlatego, ze był zły, do tego nie czuć w tym żadnych wyrzutów sumienia jest w pewien sposób dobre, to trochę nierealnego no nie.
Bardziej jednak chce się czepić postawy Keiry. W tej części nie miała w ogóle wątpliwości co do Lachlana. Wydaje mi się, ze bardzo łatwo zapomniała o tym, ze ten człowiek groził jej zamordowaniem jej bliskich, jeżeli  nie spełni jego warunków. Owszem dowiedziała się, że osoby które zostały przez niego zamordowane byli złymi ludźmi i często dzięki temu ratował komuś (zapewne bezbronnemu) życie. Ale czy z tego względu przestałabym się go bać, nawet jeżeli z jakiś powodów bym się w nim zakochała? Dlatego też jest to dla mnie grubymi nićmi szyte. Nie  mogę jednak stwierdzić, że źle spędziłam czas przy tej serri, bo była ona dla mnie ciekawa i wciągająca. Pierwsze dwie części przeleciały mi za mrugnięciem oka. Trzecia część owszem trochę mnie zwiodła, ale nie była zła. Jest to seria po którą miło sięgnąć po ciężkim dniu.
Ale co się w ogóle dzieje w trzeciej części, bo o tym nie zdążyłam wam wspomnieć. Druga część kończy się atakiem na głównych bohaterów, oczywiście zostają postrzeleni, bynajmniej Lachlan, nie pamiętam jak Keira w każdym bądź razie odniosła jakieś tam rany. Jeżeli ktoś odważy się zaatakować Mounta i uwaga jego kobietę musi liczyć się z konsekwencjami. I to jest wątek główny. Nasz główny bohater idzie się zemścić za tą niesubordynację, mordując tych, którzy w jego mniemaniu są winni zaistniałej sytuacji, zbudzając przy tym postrach w mieście. Kolejnym wątkiem jest przeszłość Lachlana w tej części dowiadujemy się wszystkiego co skłoniło naszego bohatera do bycia kimś takim, ale także ukazana jest nam jak powyżej wspomniałam jego "dobra strona". Keira przekonuje się, że nie jest on taki zły jak o nim mówią. Bohaterów także dogania przeszłość, tajemnicza osoba, która wkracza w życie Keiry bo w życiu Lachlana jest cały czas. Powieść nie toczy się jednak tylko wokół potężnego Mounta, ale i Keira dostała swoje trzy grosze, zmieniła się  przez te trzy tomy. z kobiety, niepewnej i skrytej stała się pewną siebie kobietą zasługującą na uznanie ojca. Jest tu wiele, rzeczy mało realnych nawet w zachowaniach bohaterów do których mogłabym się przyczepić. Ale chcąc ostatecznie podsumować całą serie muszę stwierdzić, że nawet miło spędziłam przy niej czas, chociaż oczekiwałam, chyba większego dreszczyku związanego z pracą naszego bohatera. Autorka ten aspekt potraktowała bardzo luźno bez większych dramatów. Cała seria pozostaje w takiej ramie lekkich romansów, niczego nie wniesie do naszego życia, ale da miłą rozrywkę i pozwoli ciekawie spędzić czas.